Nadchodzi powoli lato. Niektórzy zastanawiają się być może, gdzie by tu swoją ukochaną nastoletnią pociechę posłać na wywczasy.
Jeżeli komuś od razu narzuca się odpowiedz, że " do wszystkich diabłów", bo dziecię już dawno nie jest słodkie, a raczej wprost przeciwnie, to spieszę z rekomendacjami.
Po pierwsze więc- Michał Szpak
Niby że idol nastolatek, tralala, dobry wabik. Ale też fotografia sugeruje, że zwabiony przychówek, zostanie zamknięty za drutem kolczastym, skąd nie będzie nas niepokoił przynajmniej przez dwa miesiące. I o to chodzi w wakacjach, co nie?
Po drugie - obóz... ratowniczy
Niby jak patrzymy na opis, to obóz jak obóz. Poza niestarannością ortograficzną i interpunkcyjną nie wyróżnia go wiele spośród oferty innych biur podróży.
Obrazy mówią jednak więcej niż tysiąc słów.
Dzięki tej sugestywnej fotce, widzę sprawę tak:
Pośród pięknej scenerii Beskidu Żywieckiego wasze potworne dziecko poznaje inne podobne sobie mordercze istoty. Przeprawiając się nocami przez rzekę na linach, dopadają ofiarę pośród miejscowej ludności.
Przyduszona ofiara w panice macha rękami, co w gładkim języku biur podróży można podciągnąć pod zajęcia z języka migowego.
Ponieważ wiadomo, że empatia nie jest mocną stroną nastolatków, przechodzą do rozczłonkowania ofiary (zajęcia z anatomii praktycznej)
Ponieważ obóz niby ma być ratowniczy, czasami instruktor przeprowadza SYMULACJĘ ratowniczą. Wiadomo jednak, że symulacja to symulacja, nie jest skuteczna. Potwory biorą organy do ośrodka wczasowego i strzelają sobie z nimi sweet focię w profesjonalnych strojach.
Niezapomniane wakacje!
Jest szansa ( choć mała), że słodkie dzieciaczki będą wam wdzięczne, że w końcu raz w życiu zrozumieliście, czego potrzebują i że ograniczą dręczenie was aż do czasu ferii zimowych, abyście dali im hajs na kolejny turnus.
Nie dziękujcie mnie, lecz Facebookowi, który zasugerował mi, że te oferty mogą mnie zainteresować. :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz